Krecik Postat Aprilie 22, 2025 Postat Aprilie 22, 2025 (editat) Dzień dobry, chyba każdy z osobna polski deck z ZRK ma tu swój temat, ale nie znalazłem tematu o wspólnych dla całej serii poważnych wadach wykonania. Na szczęście wszystkie są usuwalne, choć niemałym nakładem pracy. Kwestię opłacalności/ uzasadnienia ekonomicznego takich przedsięwzięć pominę, bo nie o to tu chodzi. Jak dotąd udało się dać nowe, gwarantowane na długo życie kilkunastu egzemplarzom M9xxx i M8xxx i jak na razie kilkuletni czas pokazuje jest to życie szczęśliwe. Udowadnialne spostrzeżenia odnośnie skandalicznej jakości wykonania kluczowych podzespołów mechanicznych i żenujących błędów konstrukcyjnych oraz rozpaczliwych prób utrzymania produkcji w takiej sytuacji (o sprzedaż nie trzeba się było martwić, z półek sklepowych wszystko znikało wówczas natychmiast niezależnie od wewnętrznej zawartości) pozwoliły uchylić nieco rąbka tajemnicy jak to z tą produkcją i jej efektami naprawdę było. A najważniejsze to: 1) - silniki PRM-33 z sosnowieckiej SILMY: zupełnie niewyważone wirniki z luźnymi uzwojeniami generują tak znaczne wibracje, że nawet usilne starania projektanta amortyzacji zawieszenia silnika na niewiele się zdały i cały mechanizm dygocze przy pracy, co widać (oscylogram) i słychać przy odtwarzaniu taśmy jako ciągłe wibrato ok. 34Hz. Na to nakłada się losowo efekt znacznego bicia kółka pasowego silnika, napędzającego koło zamachowe; 2) - fabryczny stabilizator prędkości obrotowej silnika tylko udaje, że coś stabilizuje, bo w istocie rzeczy nie jest wcale stabilizatorem i jego skuteczność jest iluzoryczna. Jakakolwiek losowa zmiana parametrów samego silnika - a takie zmiany przy jego niedbałym wykonaniu zachodzą w sposób niemal ciągły - skutkuje dużą odchyłką zadanej prędkości. 3) - fatalne łożyskowanie koła zamachowego z podparciem daleko od środka ciężkości skutkujące bardzo dużymi oporami ruchu i kiepską trwałością łożysk (zwłaszcza tylnego), nawet przy dostatecznym smarowaniu. A o takim trudno mówić w nieserwisowanym 50-cio letnim sprzęcie i tylne łożysko zwyczajnie ulega zatarciu. Całą winą za słyszalne skutki tego stanu rzeczy obarczany jest niemal zawsze silnik, który jest co najwyżej współwinowajcą i to mniejszościowym. Stąd nagminne narzekania na silniki, nieskuteczne poszukiwania dobrego silnika w miejsce rzekomo niesprawnego i niemożność naprawienia rażąco miauczącego magnetofonu; 4) - pokiereszowany cały podzespół rolki dociskowej. Tam wszystko jest krzywe i ze skandalicznymi luzami w wierconych tępym wiertłem otworach w ramieniu rolki, też krzywym samym w sobie. Sprężyna rolki jest źle zaprojektowana, wywiera swoją siłę w niewłaściwych punktach co skutkuje dalszym pogorszeniem i tak beznadziejnej sytuacji tego węzła; 5) - fabryczny brak lewego hamulca, który zapewniałby choćby śladowy naciąg taśmy przy przesuwie i przewijaniu. Naciąg ten - jeden z elementarnych warunków poprawnego prowadzenia taśmy w każdym magnetofonie - warunkuje stabilne utrzymanie niemal wszystkich istotnych parametrów procesu zapis/odczyt a także zmniejsza ryzyko zniszczenia taśmy w razie chwilowego błędu pracy zespołu ciągnącego [wałek przesuwu-rolka dociskowa]; zapewnia także równe układanie taśmy na prawej szpulce (tu: bobince kasety) przy przewijaniu do przodu, nie dopuszczając do chwilowego luzowania taśmy i odrywaniu jej od rolek prowadzących w kasecie; nierówne ułożenie taśmy na jednej z bobinek skutkuje złym jej prowadzeniem po odwróceniu kasety (falowanie dźwięku); 6) - sprzęgło cierne zwijania przy przesuwie. Wobec dramatu sytuacji będącej następstwem okoliczności opisanych w pkt. 4 i 5 poradzono sobie z natychmiastowym niszczeniem taśmy po nieuniknionym "wypluciu" jej przez pokrzywiony zespół przesuwu w ten aferalny sposób, że zwiększono naciąg za tym zespołem do granic możliwości mechanizmu. Do tego bezwstydnie napisano w serwisówce, że naciąg ten może być większy niż graniczna możliwość sprzęgła przewijania, czyli większy od najwyższego przy przewijaniu (przy zablokowanym prawym zabieraku bobinki). Po co więc w ogóle tam jest to mniejsze sprzęgło zwijania, skoro może go nie być, bo przy obydwu funkcjach pracuje tylko większe sprzęgło przewijania ? W zamyśle konstrukcyjnym jest ono jedynie sprzęgłem bezpieczeństwa, zapewniającym niezerwanie taśmy i zadziałanie auto-stopu, gdy przewijana taśma dojdzie do końca i może się już tylko zatrzymać lub zerwać. 7) - prawego hamulca, który porządkowałby okoliczności przewijania wstecz także w tym magnetofonie nie ma. Może trudno to sobie wyobrazić po przeczytaniu powyższego, ale generalnie konstrukcyjnie nie jest to wcale zła mechanika. Po usunięciu wymienionych mankamentów jest całkowicie niezawodna i właściwie niezniszczalna. Gdyby jeszcze wyeliminować niezadowalającą trwałość szczotek silnika SILMA, to trudno byłoby cokolwiek tej konstrukcji zarzucić. To może być sprzęt nie do zdarcia i o wyśmienitych parametrach, gdy dokonać jeszcze kilku kosmetycznych poprawek w elektronice. Że się "nie opłaca", że można mieć taniej lepszy (? - no nie wiem...) sprzęt zagranicznej marki ? Jeśli podchodzić do tematu najpospolitszym, konsumpcyjno-pokazowym punktem widzenia to może i tak, ale też nie na pewno. To POLSKI sprzęt. Wizualnie nic do zarzucenia, zwłaszcza niektórym modelom serii M9xxx. Jest jaki jest, bo w tamtych okupacyjnych warunkach inny być nie mógł. Do zabawy z białymi miśkami nikomu nie było w ciężkich czasach spieszno, a czujne oko Wielkiego Brata nigdy nie spało. Już sama trzymiesięczna delegacja do Kijowa, rzekomo w celach "współpracy" Panów tworzących wtedy Koncerta z nieomylnymi orędownikami radzieckiej "tiochniki" pachniała mrozem. Jakby co, to Panowie ci sami o tym mówią w filmie pana Brzezińskiego serii "Zabytki Techniki" o powstawaniu Koncerta. Specjalnie wyszkolony inżynier z Moskwy pofatygował się do Kijowa... Taa, jasne ... Jak to był inżynier do współpracy, to ja jestem kosmitą . Gdyby nie te ponure okoliczności, to sprzęt ten śmiało mógłby konkurować z najlepszymi wyrobami czołowych producentów. Już sama cena kładłaby tę konkurencję na deski, bo utrzymanie jej wtedy na poziomie 1/2...3/4 ceny porównywanych produktów było możliwe nawet po zwiększeniu wsadu dewizowego x10. A taki byłby potrzebny, bo nie od razu Kraków zbudowano. Może więc warto pokazać, co byłoby gdyby... Editat Aprilie 22, 2025 de Krecik 4
Krecik Postat Aprilie 22, 2025 Autor Postat Aprilie 22, 2025 Kurację do stanu "co by było gdyby" zacznijmy od silnika. W temacie "silniczki" można znaleźć wszystkie istotne szczegóły, tutaj pokażę tylko ogólnie co i jak. Widzę 3 sposoby radykalnego rozwiązania problemu napędu magnetofonów tej serii: 1). - poprawiony mechanicznie i uzupełniony o "prawdziwy" stabilizator prędkości oryginalny silnik SILMY. 2). - silnik BLDC dobrej jakości, adaptowany z innego zastosowania bądź wykonany od podstaw, również ze skuteczną stabilizacją prędkości obrotowej, podobnie jak w oryginale napędzający koło zamachowe płaskim paskiem. 3). - Silnik BLDC direct drive, czyli bezpośrednio napędzający wałek przesuwu. Najbardziej radykalny ze wszystkich trzech sposobów i prawdopodobnie najlepszy. Pierwsze dwie ewentualności zostały już sprawdzone praktycznie na wykonanych prototypach i efekty są więcej niż zadowalające. W połączeniu z poprawionym łożyskowaniem koła zamachowego (pkt.3 w poprzednim wpisie) w obydwu przypadkach osiągnięto parametr W&F poniżej możliwości wiarygodnego pomiaru, czyli mniej niż 0,05%. Pomiaru dokonano bodajże jedyną wiarygodną metodą zapisu i następnie odczytu śladu 10kHz przy ustabilizowanym zestawie generator-częstościomierz. Oczywiście silnik BLDC ma przewagę praktycznie nieograniczonej żywotności nad komutatorowym, jest jednak od niego droższy. Prace nad prototypem napędu DD są w toku. Silnik SILMA PRM-33 użyty w badanym prototypie został "uporządkowany" poprzez zaimpregnowanie luźnego uzwojenia, dokładne wyważenie dynamiczne wirnika, zaopatrzenie łożysk w świeży olej i prawidłowe ustawienie zespołu szczotkowego. Doposażony o niezbędny fotoenkoder 24p/r, wbudowany do wnętrza silnika oraz stosowny stabilizator z przetwornikiem f/u i analogową pętlą bieżącej kontroli prędkości rzeczywistej wirnika. Fotki za chwilę... 1 1
Postări Recomandate
Please register to see more content.
Creează un cont sau autentifică-te pentru a adăuga comentariu
Trebuie să fi un membru pentru a putea lăsa un comentariu.
Creează un cont
Înregistrează-te pentru un nou cont în comunitatea nostră. Este simplu!
Înregistrează un nou contAutentificare
Ai deja un cont? Autentifică-te aici.
Autentifică-te acum